środa, 27 grudnia 2017

Burdelowe przygody, czyli Akatsuki wszystkiego nauczy cz. 2


Witajcie! Dzisiaj kontynuacja pornoopka z fandomu „Naruto”.
Już na starcie atakują leżące oczy i piętrowe łóżka, a w dalszej perspektywie
natrafiamy na: ekskluzywną spelunę, w której prostytutki spotykają się z klientami, brak Itachiego w Itachim, twardego dla kobiet Madarę, czytującego romanse i wyznającego miłość poprzez katowanie swojej wybranki, dwie próby zabójstwa - trzecią w drodze, krzyżowanie ludzi ze zwierzętami oraz szalone odmiany nazw własnych. Wszystko to doprawione kiepskimi opisami, obfitującymi w absurdalne określenia i wiecznym brakiem spacji pomiędzy zdaniami.
Dramatyzm nie zdołał odbić się od dna, twórczość Żeromskiego została niemal sprofanowana, a Element Komiczny poszedł popełnić harakiri po tym, jak go tu zeszmacono.
Przygotowani? (Krucze Analizatorki radzą zabezpieczyć się w substancje uspokajające). To zaczynamy!

Oryginalny tekst pochodzi z: dark-akatsuki.blog.onet.pl
Przeanalizowały: Księżyc  oraz Akemi.




4.Łóżko Lidera
18 lipca 2011
Arisa otworzyła jedno oko i zobaczyła,że leży.
Zobaczyła, że to oko, które otworzyła, leży? Cóż za zdolność!

Z rana nigdy nie wiedziała co się dzieje.
W takiej sytuacji, też bym nie ogarniała.

Jedną rękę trzymała w czymś czarnym i kosmatym,pociąnęła za to .Usłyszała cichy syk.
Był to bowiem włochaty wąż.

Podniosła się lekko i rozejrzała wkoło,żeby się obeznać w sytuacji.Zauważyła,że koło niej leży lider i klei się do jej biustu jak dziecko.
Czyli przykleja sobie do niego rękę bądź włosy za pomocą kleju w tubce?

Zauważyła też,że trzyma go za włosy.Madara leżał niżej,
To łóżko było piętrowe?

podniósł lekko łepek i popatrzył na nią z ciekawością.
A ogonkiem czasem nie pomerdał?
Zatrząsł uszkami, zrobił szczenięce oczka, pokręcił noskiem... Po czym podniósł nogę ukazując to, co miał najlepsze.
A Księżyc wyłoniła się z ciemnego kąta, dzielnie dzierżąc tabliczkę: Stop zoofilii!

Zielonooka wyglądała jakby ją walnął piorun,miała zaspane oczy,była naga i wyglądała zajebiście słodko zdaniem Madary.
Jeśli ma się zaspane oczy, jest się nagim i wygląda się słodko, to znak, że niechybnie uderzył w nas piorun.
Piorun namiętności. xD

-Arisa…jak już chcesz mnie za coś trzymać to ja proponuję rękę,bo jedną mam wolną-
I sprzedam tanio.
Jasne, jasne... Na pewno mu się marzy, by to właśnie za rękę go trzymała. Nawet ja wiem, że koleś chce obróżkę i smycz. :P

czarnowłosy drugą ręką głaskał dziewczynę po brzuchu.
-oj przepraszam-Arisa przestała maltretować włosy Madary
Biła je? Skandal. Ja bym prędzej molestowała ;P

 i pogłaskała go po policzku.Leżeli.Oboje leżeli spokojnie nic nie mówiąc.Madara zastanawiał się czemu jest taki miękki dla dziewczyny.
W końcu dla dziewczyn zawsze był twardy  xdd


POjuttrze (że co?) miała zlecienie.Szlag go trafiał na myśl,że jakiś obcy skurwysyn będzie ją dotykał.Było mu z nią dobrze.Nie prawiła mu pustych komplementów,
Tylko pełne.

nie próbowała uciec.Zauważył także,że Arisa jest opiekuńcza,miła i posłuszna.No i była mięciutka [to są przemyślenia Madary a nie moje xD dop.aut].Nigdy go w ten sposób kobiety nie intresowały,
Nigdy nie chciał, żeby były mięciutkie? Dziwny jakiś.
Zależy co rozumieć przez „mięciutka”. Może zarośnięta jakaś była? O.O

zawsze widział w nich tylko obiekt pożądań.
We wszystkich (dziewczynach) tylko (jeden) obiekt (wielu) pożądań. Hmm…

Chciał którąś to ją miał.A potem albo olewał albo trzepał na niej kasę.
Jak dywany na trzepaku trzepał tę kasę.

Wtulił się mocniej w cycek dziewczyny i cicho westchnął.
Wytuliłem już jednego, teraz pora na drugiego - bo nie jestem tak okrutny, by ten drugi miał być smutny.
Dobrze, że autoreczka nie próbuje bawić się w Mistrza Poezji z Częstochowy.

Musiał wstaćPodniósł się leniwie,wyplątał z objęć dziewczyny i poszedł wziąć dłuuugi,letni prysznic.Arisa już wcześniej zauważyła półkę z książkami.Podeszła do niej i zaczęła przeglądać.Znalazła jakieś romansidło.
W siedzibie organizacji terrorystycznej, w sypialni Uchihy Madary, na półce, z zapewne jego książkami, stoi jakieś romansidło!?! Czy to na pewno jest ten Uchiha Madara?
Rozdwojenie jaźni może, czy cuś...

Lubiła te tematy,więc wróciła do okazałego mebla,zwanwgo łóżkiem zagrzebała się w pościeli i czytała.Jak była już bliska łez gdy,Arashi osunęła się w ramiona Koichigo z pod prysznica wylazł właśnie Madara.Nagi wycierał sobie włosy ręcznikiem.Zauważył wzruszenie Arisy.Z ciekawością wymalowaną na twarzy podszedł do niej i przeczytał tytuł ksiązki.Zaśmiał się cicho z jej łez i zaczął się ubierać.Gdy wyglądał już Liderowsko [xD]
O Borze, oEsu, o ja jebię... Wstrzymajcie ten śmiechowy pociąg, bo się wyjebie na zakręcie.
Ten prysznic jest tuż obok łóżka, jak rozumiem? Bo wycierałby się zapewne w łazience, gdyby takowa była.

pochylił się nad dziewczyną.Arisa odłożyła książkę.
-Ładnie pachniesz Liderze-mruknęła.Madara ją pocałował i poszedł do ‚swej żony’ tj.biurka.Zielonooka postanowiła,że nie rusza się z Uchichowskiego łóżka.
Kim jest Uchicha i co bohaterka robi w jego łóżku, ja się pytam?

Przeciągnęła się i czytała dalej.Książka była cienka więc szybko ją skończyła.Popłakała się dwa razy.
Nad swoją głupotą...
I tandetnym gustem.

Odłożyła lekturę i zasatanawiała się co robić.Poszła do Madary i usiadła mu na biurku.
-siedzisz mi na papierach-powiedział skrobiąc się po piórach tzn.włosach.
To jest ten moment, gdy czytelnicy zachwycają się nad rozległym słownikiem aŁtoreczki i klaszczą czołem o biurko - no bo to jest takie zabawne. Mnie bardziej zastanawia sens użycia metafory/synonimu, czy co to kurwa jest, tylko po to, by ją zaraz wytłumaczyć...
Aki, to tylko szpanerski slang dający + 10 do lansu i przynoszący fejm wśród gimbusiarni.
Co nie zmienia faktu, że jest mega wkurwiający. :3

-to fajnie-Arisa wesoło machała nogami,Lider miał na biurku kubek z kawą,więc Arisa szybko się do niego przyssała.
-to moja kawa-mruknął,podnosząc na nią swe czarne łoczęta-oddaj,Arisa nie oddała kawy ,i rozchyliła uda,dodajmy ,że nadal była tak jak ją Mr. Jashin stworzył.Dziewczyna odłożyła kubek z kawą na miejsce,zeskoczyła z biurka i wróciła do łózia.Patrzyła przez owarte drzwi na Madarę.Wpadł jej do głowy pewien pomysł.Poszła do łazienki Lidera i wzięła szczotkę jego lordowskiej mości.Zakradła się do Madary i zaczęła delikatnie czesać mu włosy.Nawet się nie ruszył więc czesała go dalej powoli i dokładnie.Gdy się jej znudziło wróciła do łóżka i poszła spać.Gdy się obudziła to już się robiło ciemno.Wstała,włożyła na siebie płaszcz Lidera,wyjęty wcześniej z jego szafy i poszła do siebie.Madary nie było.Wzięła prysznic,ubrała się i poszła się rozejrzeć za Liderem.
Jak dla mnie to pod stalking podchodzi...
A mnie rozłożyła na łopatki ilość absurdalnych określeń w powyższym fragmencie, włączając ten jakże piękny regionalizm. Jeśli miały się one składać na Element Komiczny, to śmiem przypuszczać, że dzieci w Afryce uzbierałyby na lepszy.

Weszła do kuchni siedział tam Tobi i bawił się zapalniczką oraz Deidara i Hidan,którzy znęcali się nad Aishią.Aishia spojrzała na nią pogardliwie.Ona nie miała tyle szczęścia co zielonooka.Była tylko do bicia.Chciała się na początku zaprzyjaźnić z Arisą,ale znienawidziła ją.Arisa,trochę smutna zapytała gdzie jest Lider.Aishia wykrzyknęła ‚w dupie’
Niesamowicie dojrzałe. Swoją drogą, nie wydaje mi się, by ją ktoś tam szczególnie pilnował - więc czemu nie ucieknie? O.o
Z zaimków w powyższym fragmencie wynika, że główna bohaterka nie miała tyle szczęścia, co ona sama i służyła wyłącznie do bicia, a ponadto chciała się sama ze sobą zaprzyjaźnić, jednak się znienawidziła, z powodu czego było jej smutno.
-         Logiko, gdzieś ty się podziała?! – Zawołała Księżyc.
-         Dogorywam. – Odrzekła słabym głosem, po czym skonała.

i natychmiast dostała od Deidary pięścią w brzuch.Hidan powiedział Arisie spokojnie,że Madara poszedł się przejść po plazy.Dziewczyna zapytała czy też może iść,Hidan powiedział,że musi iść z nią.Nie przeszkadzało jej to.Nie bała się członków Akatsuki…
Moje skojarzenie było tak niskie, że pozwolę sobie zachować je dla siebie  xP

5.Zimne oblicze Madary
6 sierpnia 2011
Arisa przymierzała którąś z kolei sukienkę.Miała zlecienie.Czarna,zielona,fioletowa.
Na karteczkach w takich kolorach były zapisane zlecenia i Akatsuki przydzielało je prostytutkom na drodze losowania.

Nie mogła się zdecydować.
Fakt, wybór trudny. Nigdy się nie wie, na co się trafi.

W końcu wpadła na inny pomysł.Rurki,gorset i szpilki.Do tego jakieś dodatki (kaktus miniaturka, próbka odżywki do kwiatków oraz dodatek do ostatniego wydania Gazetki Koła Gospodyń Wiejskich) i makijaż.Po 20 minutach była ubrana i zaczęła dobierać biżuterie.Uznała,że szyję zostawi gołą i ubierze szeroką,ażurową złotą bransoltkę i duże kolczyki koła.
Dobrze, tylko w co ona chce je ubrać?

Do tego smokey eye,włosy niby uczesane,ale trochę w nieładzie (uczesała tylko połowę głowy), błyszczyk na ustach i można iść.Przejrzała się jeszcze w lustrze i wyszła z pokoju.Przed organizacją czekał na nią Lider.Miał ją odprowadzać na każde spotkanie.Zmierzył ją wzrokiem.
Tak na oko - metr pięćdziesiąt w kapeluszu.

Nie dopuszczał do siebie myśli,że mogliby kiedykolwiek być razem,ale wiedział,że jest dla niego kimś więcej niż tylko źródłem zarobków.Ostatnio trkatował ją chłodniej.Bał się jej i tego,że da jej do zrozumienia,że mogliby spróbować.Arisa stała i patrzyła na Lidera.Ten szarpnął ją na nadgarstek i poszli.Dziewczyna miała się spotkać z klientem w drogiej restauracji.Madara odprowadził ją pod restaurację i warknął,że ma być miła,poczym odszedł.Czarnowłosa weszła do lokalu i rozejrzała się.Znakiem rozpoznaczym miała być czerwona róża na stole.
Bo na pewno w całej pieprzonej restauracji, znalazł się tylko jeden facet, który miał na stoliku różę... -.-
To nie była restauracja, w której róże ustawiono na stolikach w ramach dekoracji. To była jakaś ekskluzywna speluna.

Zauważyła kwiat i podeszła do stolika.Mężczyzna siedzący przy nim spojrzał na Arisę.Był przystojny.Blondyn z brązowymi oczyma.Wstał
-Dzieńdobry,mam na imię Hideki,miło mi Cię poznać -powiedział i ucałował jej dłoń.
-Mam na imię Arisa,mnie również jest miło-odparła dziewczyna.Oboje usiedli,podszedł do nich kelner.Arisa zamówiła lampkę czerwonego wina.Hideki zapytał czy nie jest głodna.Dziewczyna odparła,że lubi białą czekoladę i przed wyjściem zjadła całą tabliczkę.Mężczyzna się zaśmiał.On zamówił szklankę wody z cytryną.
Widać ta restauracja była do tego stopnia ekskluzywna, że po zamówieniu przez nią wina, nie było go stać na nic innego. Trochę jak Neji w serii „Rock Lee i przyjaciele”, w rozpaczy proszący o ogórki xdd

Siedzieli śmiejąc się i rozmawiając.Nie było źle zdaniem Arisy.Był miły i chciał tylko randki z dziewczyną.Po godzinie Hideki zapłacił i skierowali się w stronę wyjścia.Objął czarnowłosą ramieniem i wyszli.Odprowadził ją kawałek poczym powiedział,że musi wracać.Minęło dpoiero półtorej godziny.Zlecenie miało trwać conajmniej dwie.Tak powiedział Madara.No cóż ona się wywiązała ze swoich obowiązków.Miała zapewnić klientowi miły wieczór i tak zrobiła.Wróciła do organizacji i poszła do Lidera.Zapukała,usłyszała ‚proszę’ i weszła.Spojrzał na nią,zmrużył oczy i powiedział
-Spierdalaj,wyglądasz jak wywłoka nie mam zamiaru na Ciebie patrzeć.Arisa odwróciła się i wybiegła z gabinetu Madary.Bolały ją jego słowa.Rzuciła się na łóżko i płakała.W końcu usnęła ,cicho łkając przez sen.Do jej pokoju wszedł Lider.Gdy zobaczył zapłakaną dziewczynę,pomyślał,że przegiął.Wiedział o tym,że nie jest dla Arisy tylko alfem.
“ALF” - Alien Life Form, serial mojego dzieciństwa :3

Dotarło do niego,że bycie Liderem takiej organizacji jak Akatsuki nie znaczy,że musi zgrywać jakiegoś socjopatę.
Geniusz, kurwa...
Genjósz, Aki, genjósz.
Zaiste! xD

Położył się obok Arisy i wziął ją w ramiona.Dziewczyna nadal spała.Mężczyzna ją przytulił.Przebudziła się zauważyła,że leży w ramionach Lidera….
Właśnie do mnie dotarło, że imię Arisa rymuję się ze słowem “penisa”. Przypadek? Nie sądzę.

6.Pobicie
9 sierpnia 2011
Madara nie spał,był u Arisy,która spała wtulona w niego ze śladami łez na policzkach.On myślał o Arisie.O tym jakby wyglądał ich związek.Był rozdarty jak ta sosna.
Że wut?! xD
Blady Księżyc pozdrawia grób Żeromskiego: Żeromski „jest miłością”, Żeromski „to” przyszłość. – parafrazując tytuły wielkich produkcji youtube’owych xdd

Z jednej strony nie chciał,jej ranić a znał siebie i i wiedział,że czasem musi się wyżyć i bał się,że będzie padało właśnie na nią ,a z drugiej nie mógł znieść mysli,że jak będzie tak jak jest to jacyś obcy skurwiele będą ją dalej dotykali.Pierwszy raz od wielu lat spotkał osobę na,której mu zależało.Postanowił.Będzie zimnym skurwielem.Bez serca.POczuł w sercu chłód.Odepchnął Arisę od siebie.Dziewczyna spadła z łóżka i walnęła dość mocno o ziemię.Oczywiście obudziła się przytym.POdniosła się,cała obolała .Lecz prawie natychmiast Uchicha podniósł ją za włosy i rzucił o ścianę.POdszedł do niej i kopnął ją w brzuch.
Madara to chyba fan Platformy Obywatelskiej. A tak serio, to nie wiem co się właśnie odjaniepawliło. O.O

Słysząc co się dzieje pod drzwi podeszli nieśpiący jeszcze członkowie Akatsuki.Nie mieli nic do Arisy.Zawsze grzecznie się z nią witali.Była miła,przyzwoicie ubrana i nie wyglądała jak te kurwy.Teraz jej współczuli.Oni byli shinobi więc dla nich nie było aż tak źle.Ale Arisa była delikatną dziewczyną.A nie mordercą.Tępe odłgosy uderzeń napawały ich strachem.To,że byli mordercami rangi S nie znaczyło,że byli tacy na wszystko obojętni.
Nie byli obojętni i współczuli, ale żaden nie zareagował.

Z jednej strony nie chciał,jej ranić a znał siebie i i wiedział,że czasem musi się wyżyć i bał
W ciągu tych kilku tygodni gdy Arisa u nich była i pogadała w kuchni,obiad zrobiła i sprzątneła tu i tam (krótko mówiąc, ogarniała wszystkie kuwety), gdy Aishia gdzieś znikała i poźniej standardowo dostawała wpierdol.Bardzo lubił ją o dziwo Itachi.Opowiedział jej o historii swojego klanu i o Sasuke.Dziewczyna,także pałała do niego sympatią.Był inteligentny,spokojny i taki miły dla niej.Zdążyła poznać wszystkich członków Akatsuki.
A znając kontekst tego opka, to pewnie nie tylko członków, ale i ich członki.

Wszystkich polubiła.Poznała bliżej Hidana podrywacza jednego psia jego mać.
Domyślam się, że autoreczka próbuje wprowadzić Element Komiczny poprzez użycie wulgaryzmu, ale nie zmienia to faktu, że robi z jashinisty hybrydę psa z człowiekiem.
               
Akatsukowie
Zaprawdę powiadam - majstersztyk, majstersztyk!

Akatsukowie zastanawiali się czy Arisa przeżyje.Gdy wszystko ucichło Itachi nie wytrzymał i wpadł tam jak burza.Zobaczył Madarę stojącego nad…zmasakrowaną Arisą.Itachi podbiegł do niej i sprawdził jej puls.Żyła.Ledwo.Wziął ją na ręce i zaniósł do sali szpitalnej.Chwilę później wpadł tam Sasori.On jako jednyny z Akatsuki znał się na medycynie.
Bo przyszywający oderwane kończyny Kakuzu, to jedynie nędzny odpadek prawdziwego medycznego świata.

Itachi usiadł na łóżku i zasataniwał się co się stało,że Madara tak się wkurzył.Sasori ratował dziewczynę.Miał czarne myśli.Arisę bardzo interesowały jego marionetki.Opowiadał jej o nich.Okazałó się,że Arisa spotkała się kiedyś z dziełem Sasoriego.Spotkała lalkarza,który posługiwał się jedną z jego lalek.Itachi nie mógł patrzeć na to jak jego jedyna przyjaciółka umiera i wyszedł.Plaża.Noc.Szum fal.Kochał ten i widok i odgłos.Szedł,szedł prosto i przed siebie.Nagle zawrócił i pobiegł prosto do organizacji.
Cóż za dramatyzm sytuacji! Czujecie to napięcie? Ten dreszcz niepewności? Ja też nie.

Wpadł do kuchni i zauważył Aishię,która uśmiechała się pod nosem.Wiedział czemu się uśmiechała.Dał jej w twarz.Spojrzał na zegarek.Minęło półtorej godziny.Półtorej godziny łaził bez celu po plaży.
A w całej powyższej scenie kanonicznego Itachiego jest tyle, co spacji pomiędzy zdaniami, czyli brak. Właściwie, to tylko jego imię.

POszedł do Arisy.
Autoreczka naprawdę musi być wielką fanką PO.

Leżała na łóżku podłączona do wielu aparatur,kroplówek i innych przerażających pierdół.
Nie wiem jak wyglądają przerażające pierdoły, ale już się zaczynam bać. Ale tylko zaczynam :P
Ja się zaczęłam bać po pierwszym rozdziale, ale tego, że aŁtorka napisała tego więcej. :/

-Jej stan jest stabilny-powiedział Sasori.
-A co jej tak dokładnie jest-zapytał Uchicha.
Był intelektualną amebą i nie potrafił się domyślić.

-Połamane palce,żebra,pocharatane płuca…długo by wymieniać,mówiąc skrótowo cud,że to przeżyła.
Itachi usiadł przy niej.Na twarzy miała mnóstwo siniaków i zadrapań.Nawet on,Itachi Uchiha nie byłby zdolny do czegoś takiego.
Nie byłabym taka pewna.
Człowiek, który wybił praktycznie całą swoją rodzinę i to sam? Never!

Postanowił,że pójdzie do Madary i zapyta się go co się stało.Wszedł do gabinetu Lidera bez pukania.Uchiha siedział z nogami na biurku i patrzył w okno.Itachi chciał w tamtej chwili rozwalić mu łep.Zamiast tego spokojnie zapytał.
-Co się stało?
-O co Ci chodzi-Madara odpowiedział pytaniem.
-O to,że Arisa jest ledwo żywa-Itachi tracił cierpliwość.
-Po prostu sprawy z nią zaszły za daleko-Madara był przygnębiony.
-I dlatego chciałeś ją zabić-Itachi nie wytrzymał i się rozdarł.
Niczym stare prześcieradło.
Jak małpa gazetę. xD

-Nie chciałem jej zabić,to wymknęło mi się spod kontroli-Madarze też puściły nerwy.
-Arisa leży nieprzytomna w łóżku,i jest obita jak śliwka a TY…
-Ja ją kocham rozumiesz!pierwszy raz w woim cholernym życiu kogoś pokochałem i nawet teraz spieprzyłem sprawę
O kurwa... Ja się poddaję z tym opowiadaniem, serio. Tak pokręconej logiki to nawet u kobiety nie widziałam. “Kochasz dziewczynę? Spuść jej wpierdol, a potem zwal winę na to, że ją kochasz!” Dziękuję bardzo.
Bo on bije tylko w dowód miłości.
Ale kim jest woi i dlaczego Madara pokochał kogoś w jego życiu, nadal pozostaje dla mnie zagadką.

-Madara wciął mu się w słowo i powiedział mu prawdę-myślisz,że ja się tak zajebiście czuje?mylisz się!Arisa jest dla mnie ważniejsza niż cała ta organizacja,podbicie świata czy bijuu.Ja się po prostu boję tego,że kiedyś pójdę na misję i już nigdy nie wrócę ,albo zrobię jej krzywdę w złości.Znasz mnie wiesz jaki jestem.
...
...
...
...
Idę, kurwa, skoczyć z dywanu na podłogę.
Aki, nie czujesz tego dramatyzmu? Ten opis przeżyć wewnętrznych bohatera jest przecież porażający. I ten Madara, sikający po nogach ze strachu, że nie wróci z misji.
Ach, dramatyzm... Chyba mi umknął wśród odpadów pseudo-logiki. Ale okej - już się poprawiam. :3

-Arisa Cię kocha,kocha Cię takiego jakim jesteś TY bałwanie-powiedział Itachi
To mu dojebał...
Zgadzam się.

-powiedział Itachi-dla niej ważna jest Twoja obecność a nie to że się na nią wydrzesz.I tak po chwili ją przeprosisz i zapomnicie o całej sprawie.A teraz idź spać bo znając życie to się spijesz.Madara wstał i poszedł pod prysznic.Postanowił,że jak jutro Arisa będzie przytomna to powie jej prawdę….
Widać jest bardzo przejęty.


Żeby nie było.Ja nie poisuję tego co się naprawdę dzieje w Naruto.Piszę własną zmyśloną historie.
Serio? Nie widać. To się tak bardzo klei, że myślałam, że to na poważnie... -.-
Akemi, Ty ingorantko! Przecież mistrz Kishimoto już się przymierza, żeby to splagiatować. Niedługo ukażą się niepublikowane dotąd Tomy Zakazane i dopiero wtedy dowiemy się, jak to było naprawdę.
Nie wiem jak Ty, ale ja tego nie kupię. :3

7.Próba zabójstwa
15 sierpnia 2011
Madara poszedł do Arisy.Z sercem w gardle nacisnął klamkę i wszedł.Jak zobaczył tę kruchą postać w gąszczu rurek to zakręciło mu się w głowie.
Może w głowie zakręciło mu się od tego zapachu? W końcu, co mogła robić w gąszczu rurek, jak nie bimber pędzić!

Leżała.Miała otwarte oczy.Usiadł koło niej.Wyciągnał dłoń i delikatnie dotknął jej policzka.Jakby chciał sprawdzić czy jest żywa.Dziewczyna spojrzała na niego.Nie wytrzymał jej spojrzenia i spuścił wzrok.Odchrząknął.
-Ja…Arisa ja…przepraszam-w jego głosie słychać było taki ból i żal,że Arisa miała ochotę go przytulić.Nie mogła się jednak podnieść-Ja stchórzyłem,bałem się powiedzieć Ci,że Cię kocham.Ja…bałem się,że wszystko spieprzę-kilka słów.Prawda.
Bo robiąc to, co zrobiłeś, absolutnie nie spieprzyłeś.
Tak, pisanie krótkich zdań zwiększa szansę ich bezbłędności, ale wymusza też konieczność stawiania większej ilości spacji. Jak widać, niektóre autoreczki pozostają jednak nieugięte.

-Liderze-Arisa miała straszną chrypkę i mówiła bardzo cicho-ja…rozumiem.I zrozumiem jezeli nie będziesz mnie chciał-po jej policzku spłynęła łza…jedna,samotna łza.
Jest! Kardynalny Element Dramatyczny bardzo złego blogowego opka! Bez niego bardzo złe blogowe opko byłoby jedynie złym. I to byłoby tak smutne, że każdy z czytelników zostałby zmuszony do uronienia jednej, samotnej łzy, co by blogowym prawom fizyki opkowej stało się zadość. Amen.

-Arisa…jeżeli…chcesz być z kimś takim jak ja to…to nie będzie lekko.
Doprawdy? Chyba nie zauważyła.
Najwyraźniej Madara w tym opku rękę ma ciężką, niczym pióro autoreczki.

-Jeżeli przy mnie będziesz…to będzie bardzo lekko.Uchiha patrzył na nią.Te wszystkie siniaki i zadrapania…nie były aż takie rażące…Dziewczyna uśmiechnęła się lekko.
- Wiesz, ja zawsze chciałam być bitą żoną. – Wyznała cichym głosem Arisa.
- Ale bałam się, że jednak trafię na porządnego mężczyznę. Takiego, co to będzie mi kwiaty kupował, całą wypłatę do domu przynosił... - W jej oczach zakręciły się łzy wzruszenia, a usta zadrgały lekko. - Ale... Chryste, Madara! Tak się cieszę, że to ciebie poznałam. Nie dość, że spuściłeś mi wpierdol życia, to jeszcze zmuszasz mnie do prostytucji. - Rzuciła mu się w ramiona i załkała cicho, mocząc mu koszulę. - Jesteś tym jedynym!

-Kiedy mogę stąd wyjść-zapytała.Miała nadzieję,że będzie dobrze…z nim.
-Nie wiem,ale podejrzewam,że nie prędko-znowu posmutniał-to wszystko moja wina,przeze mnie tu jesteś
No, nie da się ukryć.
Co Ty, Księżycu... Każdemu mogło się zdarzyć doprowadzenie kobiety jego życia do stanu niemalże agonalnego i załatwienie jej kilku złamań. Wypadki chodzą po ludziach.

-Najwyraźniej tego potrzebowałeś,żeby…żeby mnie naprawdę pokochać.
No comment.

Nic już nie mówili.Cieszyli się swoją bliskością.Po kilku godzinach Madara musiał iść.Papiery wzywały.
Zdążyły już kilka razy nagrać się na automatyczną sekretarkę, po czym w desperacji wysłały mu wiadomość z szantażem na pager.

Arisa słyszała jak Deidara gania Tobiego po całej organizacji.Uśmiała się serdecznie i trochę boleśnie.Z tego co słyszała to Tobi schował gdzieś figurkę Deidary.Ktoś uchylił drzwi.Sasori.Posprawdzał ją.Pozdjemował część aparatury.Miała leżeć jeszcze tydzień.Wstawać tylko do wuceta.
Wystarczyło podpiąć jedną rurkę więcej i problem wstawania byłby częściowo rozwiązany.

No to leżała.Dostała mnóstwo prezentów.Kisame dał jej złotą rybkę na szczęście.Tobi rysunek przedstawiający wszystkich członków w sercu.Sasori małą zawieszkę z drewna.Zetsu jukę.Hidan medalion Jashina [nie wiedziałam jak to napisać].Kakuzu czekoladki.Deidara małego glinianego delfinka.Itachi dał jej bransoletkę ze znakiem klanu Uchiha.Madara dał jej buziaka.A raczej trzy buziaki.
Musiało to wszystko zebrane razem wyglądać, jak zbiory kleptomana.

W nocy stało się coś niespodziewanego.Aeysha chciała zabić Arisę.
Niespodziewanego, serio? Skoro jej nienawidziła, a okazja była idealna, to niby dlaczego miałaby nie dokończyć tego, co Madara zaczął? To byłby brak poszanowania dla jego ciężkiej pracy.
Poza tym, jak się w końcu zapisuje imię tej bohaterki? Autoreczko, zdecyduj się, bo już widzę drugą wersję - co najmniej.

Zakradła się do niej i chciała wstrzyknąć do jej wenflonu truciznę.Na szczęście Sasori jeszcze nie spał.W Hiruko poszedł sprawdzić stan dziewczyny.Szybko się pokapował o co chodzi.Złapał Ayeshę ogonem w talii prawie ją miażdżąc.Arisa się obudziła słysząc szamotanie.
-Osochozi-zapytała zaspana.
O…, co? Czyżby jeszcze bełkotała przez sen?

-Ta kretynka chciała Cię zabić-Sasori zastanawiał się czy ją zabić-mam ją zabić.
Trzy razy „zabić” w jednym zdaniu? To nie może być przypadek, to musi coś znaczyć!

-Tym musi się zająć Lider-powiedziała-chyba nie będzie zbyt wesoły.
-Hah pewnie sam będzie kazał ją zabić tyle,że w jakiś straszny sposób.
-Idź z nią do niego…pewnie jeszcze nie śpi,pracoholik jeden-dziewczynie było smutno,w końcu Ayesha chciała ją zabić.
O Boooorz... Sama bym chętnie zabiła główną bohaterkę. -.-
Też by mi było smutno, gdyby ktoś chciał mnie zabić. Ale tylko troszeczkę.




czwartek, 20 lipca 2017

Burdelowe przygody, czyli Akatsuki wszystkiego nauczy cz. 1



Witajcie! Dzisiaj mamy dla Was analizę pornoopka z fandomu „Naruto”. Natkniemy się w nim na: szczegółowe opisy kluczowe dla dalszej fabuły, bohaterkę, która kocha swoją pracę, Akatsuki robiące za burdelmamę, bohaterów znienacka zmieniających stany skupienia, maniurowy savoir-vivre, dużo neologizmów o znaczeniu wiadomym jedynie autoreczce, zupełnie nowy sposób myślenia oraz ciągły brak spacji.
Przygotowani? Zaczynamy!


Oryginalny tekst pochodzi z: dark-akatsuki.blog.onet.pl
Przeanalizowały: Księżyc oraz Akemi.




1.Porwanie
4 lipca 2011
Wieczór-ciemno,zimno…Arisa wracała do domu słabo oświetloną ulicą.Słyszała wokół pijackie wrzaski meneli.
„Zaiste, okolica była malownicza.” Najważniejsze, to stworzyć już na starcie odpowiednio romantyczny nastrój, np. poprzez uparte ignorowanie istnienia spacji.

Okryła się szczelniej białym futrem i postanowiła wstąpić do drogerii.Szukała fioletowego lakieru do paznokci i zastanawiała się co by tu obejrzeć wieczorem w tv.Znalazła pożądany lakier poszła do kasy,zapłaciła i wyszła.
Porywające opisy szczegółów kluczowych dla dalszej fabuły. Spacja i przecinki nadal w lokalizacji 404 - not found.
Przynajmniej wiadomo, że zapłaciła… Idealne na reklamę „Stop kradzieży!”.

Głowną ulicą szły dwie postaci ubrane w czarne płaszcze w czerwone chmurki. Było ich dwóch.
Bez żartów. Skoro „szły dwie postaci”, to przyznam szczerze spodziewałam się, że „było ich” pięciu albo czterech co najmniej.
No cztery to minimum. Powinni robić za drugą armię Napoleona, a tu klops.

Jeden miał na twarzy maskę a drugi kosę na plecach i białe włosy.
Również na plecach te białe włosy miał? Fuj.

Kłócili się zawzięcie.Szukali dziewczyny…kolejnej ofiary.
Ofiary losu.
To raczej oni są ofiarami, skoro dziewczyny nie mogą znaleźć.

Nagle ich wzrok spoczął na ślicznej brunetce…Zagrodzili jej drogę.Dziewczyna chciała ich wyminąć ale oberwała w kark i zemdlała…Białowłosy mężczyzna wziął ją na ręce i wskoczył na dach.Gdy w lesie skakali po drzewach zamaskowany powiedział
Ten las rósł na dachach?
Drzewa rosły w lesie, gdzie ich wiatr poniesie? La… Lalalala…

-dużo bym za nią dostał,ma wspaniałą skórę
-ona jest dla lidera,a później i tak lider będzie na niej zarabiał,w końcu wszystkie kończą jako dziwki…
Nie, dwa powtórzenia w jednym zdaniu wcale nie świadczą o niskiej elokwencji wypowiadającego je bohatera.

Dalszą częśc drogi przebyli w milczeniu.Zatrzymali się przed dużym głazem,jakieś 100 metrów dalej była piękna plaża.Zamaskowany przyłożył dłoń do głazu,a ten się odsunął.Weszli do środka,do dużej mrocznej sali.Weszli dalej do jasno oświetlonej kuchni ,która zdawała się być wesoła i przyjazna.Mężczyźni weszli po schodach na piętro i skierowali się w prawo.Stanęli przed ostatnimi drzwiami na lewo i białowłosy zapukał.Usłyszeli spokojne i opanowane’wejśc’,poczym białowłosy nacisnął klamkę i oboje weszli do pomieszczenia.
Jeśli między dwoma zdaniami znajduje się kropka, to oznacza, że spacja jest całkowicie zbędna.
Ilość głazów i wejść w tym fragmencie mnie zabiła.
Mroczna sala…? – Jest. <wykreśla z listy>
Wesoła i przyjemna kuchnia? o.O  Słyszałam o drzewach, które miały uczucia i mówiły, ale żeby Elfy włamywały się do cudzych fandomów i budziły kuchnie?
Mnie bardziej zdziwiło to ciągłe wchodzenie… Ja bym się tam zgubiła. ;-;

Oparty o wielkie biurko stał wysoki,dobrze zbudowany mężczyzna.
-macie ją-zapytał cicho.
-mamy Liderze-odrzekł zamaskowany,mężczyzna podszedł do nich.Miał długie czarne włosy,czarne oczy i był bardzo przystojny.Zlustrował dziewczynę wzrokiem poczym kazał im ją oddać do kapieli a potem przynieść spowrotem.
Czym są: pocz, kapiel i spowrot?
„Wysoki, dobrze zbudowany” - Jest!

Męzczyźni wyszli i poszli do tzw.pokoju dziwek,czyli pokoju w którym mieszkały porwane dziewczyny,
Poważnie? Nie domyśliłabym się bez twojego wyjaśnienia, narratorze.

białowłosy kazał im ją umyć i powiedział,że wróci za pół godziny.Dziewczyny popatrzyły na Arisę ze współczuciem.KOlejna młodziutka dziewczyna,która miała być dziwką.
Po wpisaniu w google skrótu „KO”, pierwszy wynik, który został wyświetlony to: Kuratorium Oświaty w RzeszowieWarszawa na drugim miejscu, tuż za nią Poznań; Olsztyn poza podium. To chyba jakaś aluzja, tylko, co konkretnie autoreczka ma na myśli?

Zrobiły co im kazał,owinęły białym ręcznikiem i położyły na łóżku.Dziesięć minut później wrócił białowłosy.Zabrał dziewczynę i oddał Liderowi.
Czarnowłosy położył ją u siebie w sypialni na łóźku i przyjrzał jej się dokładnie.
Łóźek nie protestował.
No kto by sobie młódki odmówił… Jeszcze z dobrego domu, bo lakieru nie kradnie. Brać, nie umierać!

Była śliczna delikatna cera bardzo długie czarne ,jedwabiste,gęste włosy.
Jeśli cera miała te bardzo długie czarne włosy, to śmiem się nie zgodzić z opinią, że była śliczna.
Niektórzy lubią zarośnięte. >.<


Przesunął dłonią po jej udzie w górę.Bardzo był ciekaw koloru jej oczu.
Aha, na pewno. W takiej sytuacji to jest zawsze podstawowa zagwozdka.
Najwyraźniej nie każdy gwałciciel leci na tyłek… Nawet jak bierze od tyłu.

W głowie zaświtał mu pomysł,’nie zrobię z niej pierwszej lepszej kurwy’,pomyślał ‚ona będzie tylko dla wybranych’.Dziewczyna poruszyła się i powoli otworzyła oczy.’Zielone,piękne’ pomyślał mężczyzna.
Nowy rodzaj myślenia – myślenie apostroficzne.
To jest lider, nie może myśleć jak inni!

-Gdzie ja jestem?-padło pytanie z ust dziewczyny.
-W organizacji Akatsuki,nazywam sie Madara Uchiha i jestem liderem.-odpowiedział uprzejmie,chociaż już miał niegrzeczne myśli wobec niej.
Bo jak powszechnie wiadomo, gdy ma się nieprzyzwoite myśli, to jest się chamskim, szczególnie wobec osoby, której rzeczone dotyczą.
Szkoda, że jeszcze nie podał jej swojego numeru dowodu i ubezpieczenia… Jak laska spierdoli, policja będzie mogła łatwo go namierzyć. -.-

-Dlaczego tu jestem?-zapytała ponownie, uchylając lekko pełne ,czerwone usta i otwierając szerzej oczy.
Przyjęła pozę duszącego się karpia.
Tylko lekko uchyliła? Pewnie jest brzuchomówcą – to jak dwie w cenie jednej!

-Hmm jakby to tak prosto ując,bo porywamy dziewczyny i robimy z nich dziwki.-odparł bezuczuciowo.-A jak masz na imię złotko-zapytał .
-Mam na imię Arisa-powiedziała cichutko.
-Teraz zadam Ci kilka ważnych pytań,jak będziesz grzeczna to będę delikatny.
-Ile masz lat?
-19
-Skąd jesteś?
-Z wioski róż*
Oczywiście Wioska Róż nie jest tutaj nazwą własną, więc można ją śmiało od małej litery zapisywać.
Ciągle te dziwki… Ciekawe czy ktoś zna słowo „prostytutka”? Nie? Nikt? Meeh…

-rodzina?
-nie mam nikogo
-jesteś dziewicą?
-nie
-A teraz Ci coś wyjaśnię-powiedział Madara uśmiechając sie lekko i nie był to miły uśmiech-będziesz luksusową dziwką i będziesz dla mnie rzecz jasna pracować.
„Dla mnie” czy na mnie?

Będziesz miała zapewniony dach nad głową ,ubrania,wyżywienie.Dostaniesz wszystko czego będziesz chciała krótko mówiąc.
Cóż za wspaniałomyślność.

A teraz muszę sprawdzić Twoje hmm umiejętnośći.
-To znaczy-zapytała Arisa.
-To znaczy,że zaraz będziemy uprawiać seks tylko pójdę wziąć prysznic, a TY się połóż i leż spokojnie i zdejmij ten ręcznik.
To ona nie leżała już wcześniej?

Arisa leżała na łóżku,myśląc intensywnie.
Ale na niewiele się to zdało.

Słyszała szum wody.Jeżeli miało być tak jak mówił,to nie powinna narzekać.W końcu do każdej pracy można przywyknąć.
Oczywiście. Prostytuowanie się jest tak naturalne jak oddychanie. Każdy powinien spróbować.

Tak się zamyśliła,że nie zauważyła jak mężczyzna wrócił.Położył się na niej i zaczął całować jej szyję.Dziewczyna cała się spięła.
Spinką do włosów zapewne.

-Rozluźnij się-mruknął cicho mężczyzna drażniąc ją ciepłym oddechem.Dziewczyna cicho jęknęła i objęła go ramionami,masując jego plecy.Delikatnie pocałowała go w ramię.Poczynała sobie coraz śmielej.Dłonie przeniosła na jego brzuch i klatkę piersiową.Madara całował jej dekolt i szyję cicho mrucząc,gdyż dziewczyna delikatnie go drapała po brzuchu.
Więc Madara był kotem.

Nagle role się odwróciły,dziewczyna siedziała na nim,miała przyspieszony oddech,wpiła się w jego usta,poczuła,że coś jej się wbija.Mężczyzna oddychał płytko i nierówno.Znowu był górą.
Czyli jednak nie był kotem, a górą, bo jak wiadomo tylko one mruczą w odpowiedzi na drapanie ich po brzuchu.

Dziewczyna wiła się pod nim niespokojnie.
Ona z kolei była wicią.

Rozchyliła szerzej nogi objęła go ramionami,wtuliła się w jego ramię i czekała.
Madara postanowił się z nią pobawić (w „stary niedźwiedź mocno śpi”).Głaskał wewnętrzną stronę jej ud i wsłuchiwał się w niezadowolone mruczenie dziewczyny.Ona wbiła nagle paznokcie w jego plecy.
Szybko się dziewczyna wczuła w nową rolę, nie ma co.

Syknąl,zabolało.Wreszcie wszedł w nią powoli i delikatnie.Zaczął się coraz szybciej poruszać,głaszcząć ją po plecach i udzie.Słuchał jej jęków i westchnień.Dziewczynie bardzo się podobało to co z nią robił.Nagle krzyknęła i wtuliła się mocniej w jego ramiona.Chwilę po niej doszedł czarnowłosy.Leżał chwilę na niej po chwili położył się obok przyciągając dziewczynę do siebie.
Jakby przyciągnął ją od siebie, to byłby wyczyn.

Wtulił twarz w jej włosy i po chwili usnął.Dzieewczyna leżała czując to dziwne uczucie spowodowane bliskością…jego bliskością.
Normalnie pewnie chciałaby zszorować z siebie skórę i rzygać dalej niż widzi, ale znając to opko, to…



*Wioska róż-wioska wymyślona na potrzeby opowiadania-jakby kto pytał
A przywódcą Wioski Róż, był cień ogrodnika.


2.Zakupy
5 lipca 2011
Madara obudził się koło trzeciej w nocy i zauważył,że dziewczyna nie śpi.
-A Ty czemu nie śpisz-zapytał.Arisa spojrzała na niego i coś jej podskoczyło w żołądku-śpij mruknął i pogłaskał ją po szyi.Jednak Arisę coś dręczyło.
”Żołądku-śpij”? Brzmi jak pseudozaklęcie; może to jakaś autosugestia lecząca torsje.

-Liderze-mruknęła dziewczyna.
-Co chcesz-zapytał.
-Dlaczego jesteś taki…taki bezuczuciowy ,a taki dziwny-zapytała dziewczyna cichutko.
-jak dziwny
Zapytał tak, jak miał w zwyczaju pytać każdy z bohaterów tego opka, czyli pod żadnym pozorem nie używając pytajników.

-no byłeś taki delikatny,a taki zimny i…i wogóle…nie traktujesz mnie jak kurwę,nie uderzyłeś mnie nie wyzywasz…
-powiem to jeszcze raz…masz być luksusową prostytutką,więc bić Cię nie mogę bo będziesz miała siniaki,zresztą przekonasz się ,że wcale nie jestem taki miły…
Arisa usnęła,miała bardzo niespokojny sen.
Też bym po takiej deklaracji od razu zasnęła.
W końcu nie będzie jej bił, to czym ma się dziewczyna martwić?

Gdy się obudziła,zobaczyła,że Lidera nie ma.Wstała,wzięła czarną koszulę leżącą na oparciu fotela i po raaz pierwszy się rozejrzała.Fioletowe ściany,czarna komoda,dwie pary drzwi,uchyliła jedne-łazienka,drugie-zauważyła czarnowłosego siedzącego przy ogromnym biurku.Odwrócił się i zobaczył Arisę.Podszedł do niej
-dziś oprowadzę Cię po organizacji i poznasz wszystkich członków-powiedział i zmrużył oczy-ładnie Ci w mojej koszuli
”…poznasz wszystkich członków” w kontekście tego opka kojarzy mi się nieco perwersyjnie. Czyżby wspólna orgia?
Raczej gangbang. XD

-dziękuję a Liderze co będzie należało do moich obowiązków-zapytała Arisa.
-w jakim sensie-odpowiedział pytaniem.
-noo do moich obowiązków prostytutki-powiedziała Arisa
-A nic takiego… Podlewanie kwiatków, gotowanie obiadków, wyprowadzanie psów… Czasami kurze pościerasz. Aha, no i wypniesz się raz, na jakiś czas.
„Prostytutki”. Widzisz to Aki? Znalazło się! Wniosek - zna, ale i tak mało używa.

-ah o to Ci chodzi-mruknął-Twoi klienci będą wysoko postawieni to powinnaś wiedzieć,a jeżeli chodzi o Twoje obowiązki to już zależy od klientów.Jeden będzie chciał seksu,inny pocieszenia,a jeszcze inny zabierze Cię na kolację.
-aha,to już wszystko wiem-powiedziała.
Jak udowadnia bohaterka, dwa lakoniczne zdania rodem z Wikipedii wystarczą, by się można było sprawnie przebranżowić.

-aaa i dziś pójdziesz z Aishią na zakupy kupisz sobie jakieś suknienki,spódniczki czyli rzeczy w których będziesz chodzić do klientów,tylko to nie mają być jakieś rzeczy dla kurwy spod latarni.
Tylko Chanel! Trzeba ukryć tę twoją wrodzoną maniurowatość. 

I kup sobie jeszcze rzeczy w których będziesz chodzić w dni wolne.
Czyli znajdź sobie niezniszczone dresy w lumpeksie. Albo i zniszczone, ale akceptowalne do chodzenia w nich po ziemniaki.

A teraz chodź.
LIder oprowadzał ją ,a Arisę dziwiło,że wszystko było tu takie czyste i zadbane.
Dzięki tobie będzie jeszcze czyściej…

Lider zaprowdził ją do salonu gdzie byli wszyscy członkowie.
-Eyy spokój-wrzasnął czarnowłosy-to jest Arisa.
„Eyy”? Czyżby to przez wadę zgryzu?

POjawił się jakiś szmer,Lider nigdy nie przedstawiał dziwek reszcie-Aishia,pojdziesz a Arisą na zakupy,kasę Ci dam.Czerwonowłósa dziewczyna skinęła głową-Arisa będzie luksusową prostytutką,jeżeli będzie taka potrzeba,będziecie robili za ochronę dotarło?
Ten tekst zawiera lokowanie produktu; jak widać jedna z polskich partii politycznych nie odpuszcza reklamy nawet w pornoopku. Chociaż wszyscy członkowie zgodnie przyznali, że czeronowłósie nieco psuje im image.

-Hidan-przedstawił się ten białowłosy mężczyzna,który ją porwał.
-Deidara
-Kisame
-Zetsu
-Itachi
-Sasori
-Kakuzu
-Tobi wa ikudaaaaa*
-Tobi zamknij mordę!
-Zetsu
Mówił nie wiadomo kto, ani do kogo.
Ale ważne, że zna ich imiona! ^^

-Arisa idź do kuchni coś zjedz,potem idź do swojego pokoju,tu masz klucz-Madara podał jej klucz i się upłynnił.
Zmiana stanu skupienia to bez wątpliwości podstawowa umiejętność wszystkich terrorystów. Uwaga, zagadka: w jaką ciecz zamieniał się lider Akatsuki? (Odpowiedzi proszę zostawiać w komentarzach. Nagroda – różowozielony lizak pocieszenia).
Płynę bo chcę! Płynę bo żyyyycie jest złeeee, czy są tu dziiiiwki, czy niee… Płynę, bo wciąaąąż ruchać chcęęęęiejejejeeee… Ruchać Cięę...

Dziewczyna poszła do kuchni,rozeznała się w sytuacji i zrobiła sobie kanapki z ogórkiem.
Jeju, dziecko… Jak ja ci zazdroszczę tej beztroski…

Gdy skończyła jeść,poszła do swojego pokoju.Był duży i ładny.Czerwone ściany,wielkie łóżko,szafa,dwa fotele,szklany stół,duże okno z widokiem na plażę,przestronna łazienka.
Nie, żeby nie dało się stamtąd łatwo spierdolić, szczególnie przez duże okno. Ale znając bohaterkę, to posiedzi sobie tam jeszcze, skoro tak ładnie.

Przypomniała sobie,że Lider kazał jej do siebie przyjść.Wyszła z pokoju i zorientowała się,że jej pokój jest na przeciwko biura Lidera.Zapukała i usłyszała’wejść’.Weszła do pomieszczenia i zobaczyła Aishię,która posłała jej promienny uśmiech i Kisame,który do niej mrugnął.
-Idzcie na te zakupy,Kisame pójdzie z wami-mruknął Lider,oglądając zawzięcie jakąś mapę i coś kreśląc.
Tylko na te, a nie na żadne inne macie idzć, jasne? Btw. Ta przeglądana przez Madarę mapa to pewnie rzut poziomy jakiegoś hipermarketu.
Róbcie iście! Rzekłem! Madara is out!

Po drodze śmiali się i żartowali,Arisa dowiedziała się,że Aishia jest sprzątaczką,kucharką i workiem treningowym dla członków Akatsuki,
Dumna jak paw, chwaliła się tym na prawo i lewo.
Ja tysz cem! T-T

a Kisame to spokojny opanowany człowiek,który ma poczucie humoru.Lider dał ich trochę kasy,więc Arisa mogła zaszaleć.
Dał jej ich w formie kasy, jak rozumiem, więc poszli z nią wyłącznie w charakterze środków płatniczych.

Kupiła wszystko co chciała i co było jej potrzebne,a w drodze powrotnej dziewczyny rozmawiały o zakupach a Kisame taszczył ubrania Arisy.Gdy byli koło kryjówki Arisa zauważyła Lidera siedzącego na plaży.
Cóż za geniusz strategii wymyślił, aby nie zawiązywać jej oczu w czasie drogi na te zakupy? Przecież znając lokalizację może łatwo nawiać.

Podbiegła do niego i usiadła.
-Od jutra zaczynasz pracę,idziesz ze mną do mojego klubu nocnego,mam się tam spotkać z pewnym gościem a Ty masz siedzieć przy mnie i pięknie wyglądać.
-Dobrze Liderze,a mam pytanie,czy zapłatę za usługi mam pobierać ja czy Ty?
-Ja TY masz tylko zadowalać klientów-powiedział i wstał-chodź przejdziemy się.Czarnowłosy czuł,że Arisa jest w pewien sposób wyjątkowa.
Wyjątkowo dobrze sprawdziły się jej umiejętności.
No jasne, że wyjątkowa… W końcu to LUKSUSOWA prostytutka...

Zawsze miła,grzeczna i nigdy się nie sprzeciwiała.To go dręczyło,przystanął.
-Arisa…czemu Ty nie narzekasz nie próbujesz uciec albo coś-zapytał.
-Bo to i tak nie ma sensu,nie znam okolicy…zgubiłabym się….zresztą będzie co ma być.
Carpe diem, jak to mówią. Zamierzam być dziwką – epikurejką.
Jak dla mnie to ta laska jest BARDZIEJ epikurejska niż samo carpe diem… -.-
Bohaterka jest głupsza niż myślałam, skoro była na zakupach i nie tylko nie ogarnęła trasy ucieczki, ale nadal nie wie, w jakiej okolicy się znajduje.





*Tobi wa ikuda-Tobi to dobry chłopiec.


Jedna sprawucha jest , (połączenie słów „sprawa” i „starucha” daje zlepek znaczący tyle, co „sprawa staruchy” czy ja nadinterpretowuję?) a mianowicie 22 lipca wyjeżdżam na 12 dni,więc nie będzie notek.Ale może będę pisać jakąś w zeszycie więc może długa będzie  
Wystarczy, że zaczniesz umieszczać w tekście przecinki i spacje. Wydłuży się - gwarantuję.


3.Wyjście z Liderem cz.1
10 lipca 2011
Arisa nerwowo poprawiała włosy.Miała na sobie śliczną czarną sukienkę bez ramiączek w złote paski,złotą kopertówkę,złote sandałki na szpilce i delikatny makijaż. Wyglądała ślicznie.
Nie chcę krakać, ale mając jakieś pojęcie o stosowaniu wyrażeń: delikatny makijaż, szpilki i wygląda ślicznie, w blogowych opkach, przeczuwam, że bohaterka prezentowała elegancję typowej Maniury, paradującej z dupą na wierzchu przez całą wieś. 
Aż mi się dowcip przypomniał! Idzie blondyna, ubrana cała na złoto. Nagle zaczepia ją miły Żulik i nawiązuje się taki oto dialog:
-Przepraszam! Czy mogłaby mnie pani poratować złotówką?
Wtem blondynka chwyta w ręce swoją złotą torebesię, wyciąga złotą portmonetkę, a z portmonetki bierze 1 (słownie: JEDEN) złoty….
-Dam Panu te pieniądze, ale pod warunkiem, że ich Pan nie przepije…
Nieszczęsny Żulik wziął ten pieniążek, patrzy na blondynkę i:
-Dobrze… Kupię sobie za to domek.

Szła z Madarą dziś do jego klubu nocnego.Miał po nią przyjść za 5 minut.
Już z nim szła, chociaż jeszcze po nią nie przyszedł. Logiczne zagięcie czasoprzestrzeni.

Oparła się o parapet i wciągnęła powietrze przez usta.Denerwowała się trochę wyjściem z Liderem.Nic dziwnego,to jej pierwsze zlecenie.Na dodatek czarnowłosy będzie z nią cały czas.
Porywający opis przeżyć wewnętrznych bohaterki.
Toż to prawie randka!
                             
A jak powie coś co zabrzmi nietaktownie?A jak się potknie i przewróci?A jak ktoś ją o coś zapyta a ona nie będzie znała odpowiedzi?Miała same czarne myśli.
Jedyny komentarz, jaki mi w tym momencie przychodzi na myśl, to sokratejskie scio, me nihil scire, jednakże wydaje mi się on zbyt patetyczny w odniesieniu do rozważań egzystencjalnych o takim charakterze.
A mi się przypomina jak czytałam „Zmierzch” - kropka w kropkę Bella Swan. Ona też była masochistką, na dodatek przez 4 strony próbowała usiąść na krześle, a na końcu się nie udawało. Czuję, że tu będzie to samo.

-Te-usłyszała niski męski głos,odwróciła sie,Lider-chodź no tu.Arisa podeszła do Lidera.Obejrzał ją dokładnie-wyglądasz przyzwoicie ,a teraz chodź.Złapał ją za ręke i pociągnął.
Po właścicielu elitarnej prostytutki spodziewałam się, mimo wszystko, lepszych manier i tonu wypowiedzi.
Ona jest chyba jedyną „luksusową” na jakieś 200 co tam mają, to daje 0.5%… Także nie wymagaj. xD
                                         
Szli spokojnie,trzymając się za ręce,Arisa patrzyła na Lidera.Badzo podobały jej się w nim jego czarne oczy i długie,piękne włosy.
Tak "badzo” były piękne, że aż westchnęłam, tyle, że nie z zachwytu.

Madara miał jasną karnację i zdaniem Arisy to pięknie kontrastowało z jego włosami.Uważała też ,że płaszcz Akatsuki bardzo mu pasuje.Czarny w czerwone chmurki.Z przydługimi rękawami przez ,które nie było mu widać rąk.
Dba o wizerunek, badass!; że tak zażartuję.

Szedł zamyślony nie odzywając się.Po 20 minutach byli na miejscu.Weszli do klubu.Głośna muzyka,kolorowe światła,striptizerki tańczące na rurach,mężczyźni w drogich garniturach siedzący w fotelach i patrzący na dziewczyny pożądliwym wzrokiem.
Albo przecinki, albo spacje. Budżet bloga, jak widać, zbyt skromny, żeby wystarczyło na jedno i drugie.

Skąpo ubrane,zaniedbane kobiety wciągały linijki białego proszku,klęczały między nogami mężczyzn lub siedziały przy nich całe posiniaczone ze strachem w oczach.
Linijki… Hmm…

Gdy Arisa szła widziała w oczach mężczyzn podniecenie,natyomiast w oczach dziewczyn nienawiść.Przysunęła się bliżej Lidera i mocniej ścisnęła jego rękę.Lider omiótł spojrzeniem klub.
Ten, pisany od wielkiej litery, lider trochę się autoreczce rozmnożył. Czy tam namnożył. W każdym razie, nauczyciele w takich sytuacjach biorą czerwony długopis i kaligrafują „pow.  – 2 pkt.”

Było to spojrzenie ostrzegawcze.Wiedział,że te żałosne kurwy się go boją,a te buraki w drogich garniakach nie chcą by ich żony się dowiedziały o tym,że chodzą oni na dziwki.
Tak, żony to z całą pewnością największy problem w/w buraków.
Rozumiem, iż są już gdzieś w świecie miejsca z na tyle liberalną polityką, że małżeństwa z przyodzianymi w garniaki roślinami są tam legalne, a ja po prostu mieszkam na zadupiu Wszechświata i dlatego jeszcze o tym nie wiem.

Madara objał Arisę ramieniem i pociągnął na schody.
Notka była nieczytelna tak więc wstawiam jeszcze raz.Notki są w różnych kolorach-sorry za to.
Uwierz, że zróżnicowana kolorystyka to w przypadku tego opka najmniejszy problem.



3.Wyjście z Liderem cz.2
13 lipca 2011
Dedyk dla mojej Lux…dziękujcie jej na kolanach  to dzięki niej jest nocia….Chcialaś to masz my dear <333
Eyy Panno  En a gdzież to new nocia jest?!Ja płacę i ja wymagam!
I już wiemy, komu zawdzięczamy to, przez co aktualnie przechodzimy. Ja chyba jednak nie podziękuję, za to bardzo jestem ciekawa czy w umowie zawarto punkt stanowiący, iż tekst ma być napisany w taki sposób, aby ewentualne Krucze Analizatorki mogły się bez problemu przyczepić.

Madara i Arisa weszli po schodach i skręcili w lewo.Drzwi Po obu stronach długiego korytarza drewniane drzwi.Słyszeli jęki,niektóre drzwi były pouchylane,
Zapamiętajcie, jeśli piszę się trzy zdania, to wyrazu „drzwi” także należy użyć trzykrotnie.

Arisa widziała mężczyzn posuwających zaćpane dziwki.Wzdrygnęła się na myśl,że mogła skończyć tak samo.
Jako mężczyzna posuwający zaćpaną dziwkę? Fakt, to byłoby creepy; szczególnie, że „zaćpane” jawnie wskazuje na zapędy nekrofilskie.

Spojrzała na Madarę,szedł spokojnie.Arisa czuła się bardzo dobrze gdy tak szli objęci.Madara zatrzymał się przed ostatnimi drzwiami na prawo i otworzył je bez pukania’przecież to jego klub to po co ma pukać’.
Puknął to by chyba kogo innego… Chociaż w sumie już to zrobił.
Kolejny przykład myślenia apostroficznego któregoś z bohaterów, czy tym razem autoreczka wspięła się na wyżyny jeśli chodzi o zapisywanie dialogu?

Dwie pomarańczowe kanapy,pomarańczowo-szare ściany,szklany stolik,roślinka w kącie.
Paprotka w pomarańczarni?

Arisa zdała sobie sprawę z tego,że było tu strasznie cicho.Na jednej z kanap siedział mężczyzna o chytrym wyrazie twarzy.Zerknął na Arisę.Razem z Madarą usiadła na drugiej kanapie.Przytuliła się do jego klatki piersiowej prawie na nim leżąc.Czuła jego ciepło i słyszała bicie serca.
Gdyby w tej sytuacji słyszała jak bije serce facetowi siedzącemu naprzeciwko nich, to byłaby nietoperzem.

Dobrze jej tak było.Madara rozmawiał z mężczyzną,a Arisa leżała,głaszcząc go przez płaszcz po torsie.
Tego drugiego mężczyznę? Musiała mieć dość długie ręce.

Znudziło jej się to leżenie,
No, bo ileż można?

zapytała Lidera czy może skoczyć po drinka.Pozwolił jej i poprosił by mu przynosła whisky z lodem.Arisa trochę się bała tam iść ,ale nie chciała tego mówić przy obcym,żeby nie popełnić jakiegoś faux pas.
Racja, nie wiadomo jak kosmici reagują na strach Ziemian. Z tego, co wiem, nie ma na ten temat żadnych danych. Trzeba zgłosić amerykańskim naukowcom, iż najwyższy czas na przeprowadzenie odpowiednich badań.
Btw. To uczucie, kiedy autoreczka daje francuskie wtręty, aby zapozorować jakąkolwiek „ekskluzywność”.

Nie było tak źle jak myślała.Nic nie musiała mówic,robić,uśmiechać się sztucznie.
Siedziała z miną prawdziwego buca.

Po prostu robiła za partnerkę dla Madary.Doszła spokojnie do baru,nikt jej nie zaczepiał.Wzięła whisky Madarze a sobie krwawą Merry.
A po angielsku już gorzej. Najwyraźniej bycie „światową” wychodziło jej tylko trochę.

Wróciła do pokoju,znowu leżała na Madarze,tylko teraz całowała go i podgryzała po szyi.Nie przeszkadzało mu to,spokojnie głaskał ja po karku.Arisie podobał się jej pierwszy dzień w pracy.
No proszę, bohaterka odnalazła swoje powołanie. Szczerze gratuluję!

Czarnowłosy miał na szyi piękną malinkę.Teraz Arisa smyrała go za uszkiem.Położyła mu dłoń na kroku.
Albowiem Madara siedział z nogami szeroko rozstawianymi w pionie, pozorując w ten sposób stawianie kroków. Co prawda lewa stopa odrobinę przysłaniała mu twarz rozmówcy, ale kto by się czymś takim przejmował.

Coraz bardziej podobało się jej wyjście z Madarą.Te niczym się nie przejmując rozmawiał z mężczyzną o interesach.
„Te” jako alter ego Uchihy. Hmm… W końcu, co dwie Madary to nie jeden.

Arisa była trochę zdumiona,że każdą jej pieszczotę olewa.
Ciepłym moczem.

Wreszcie skończyli pieprzyć (kanapki),mężczyzna wstał,skonił sie lekko w stronę Arisy i wyszedł.Madara pochylił się nad Arisą i namiętnie ją pocałował.
-możesz mi powiedzieć dlaczego mnie napastujesz kiedy rozmawiam-zapytał biorąc Arisę pod pachy i sadzając
ja na sobie okrakiem.
Albo wziął jedną bohaterkę pod obie pachy jednocześnie, albo ona również charakteryzowała się tym, że lubiła z nagła występować podwójnie. Przy okazji mógł się pochwalić nowym antyperspirantem.

-nudno mi było-odpowiedziała rozpinając mu rozporek-zresztą nie narzekałeś Liderze.
-podobało mi sie-mruknął,wpijając się w jej usta.Podsunął jej sukienkę do góry i zorientowal się,że Arisa ma pod sukienką jedynie kawałek koronki.
Niestety, budżet organizacji nie pozwolił na zakup całej.

Był nieźle podjarany.Arisa uwolniła Madarowego przyjaciela z bokserek i pomasowała go dłonią.Stał więc bez zbędnego pieprzenia podniosła sie do góry i opuściła na niego.
Worek z cementem.

Jęknęła czując wielkiego członka Madary w sobie.Poruszała się szybko,cicho stękając.Po kilku minutach poczuła nisko pod brzuchem brzuchem (czyli w stopach) przyjemne mrowienie,szarpnęła się lekko i poczuła wielką rozkosz uderzającą w jej ciało.
Patelnią.

Madara miał przymknięte powieki.Arisa poczuła zalewające ją przyjemne ciepło.Gdy nieco ochłonęła zeszła z Lidera,doprowadziła się do porządku i czekała,aż emocje „nieco opadną”.
Wydaje mi się, że nie to wyrażenie powinno być w cudzysłowie.

Po kilku minutach Madara również wstał,naciągnął spodnie i zapiął rozporek.
Bowiem w spodniach naciągniętych nawet zapięcie rozporka (na guziki) jest możliwe.

Wrócili za rękę do organizacji.
Gdyby nie ta ręka, nie mogliby wrócić.

Arisa wzięła letni prysznic i w samym ręczniku poszła do Lidera.Uzupełniał jakieś papiery.
Zadania typu: dokończ zdanie, albo część ciała na cztery litery.

Arisa zapytała czy może u niego spać.Zgodził się.Arisa wslizgnęła się pod kołdrę i leżała.Lider poszedł sie umyć.Gdy wrócił położył się koło Arisy.Dziewczyna wtuliła się w jego klatę ale nie mogła spać więc rozmawali do później nocy.
Końcowy opis paraleliczny do tego, który opko rozpoczyna. Porywający i jakże kluczowy dla dalszej fabuły.





Księżyc osiągnęła właśnie limit. Dzisiaj więcej już nie przetrwa, więc na ciąg dalszy musicie poczekać do następnego czwartku.