czwartek, 20 lipca 2017

Burdelowe przygody, czyli Akatsuki wszystkiego nauczy cz. 1



Witajcie! Dzisiaj mamy dla Was analizę pornoopka z fandomu „Naruto”. Natkniemy się w nim na: szczegółowe opisy kluczowe dla dalszej fabuły, bohaterkę, która kocha swoją pracę, Akatsuki robiące za burdelmamę, bohaterów znienacka zmieniających stany skupienia, maniurowy savoir-vivre, dużo neologizmów o znaczeniu wiadomym jedynie autoreczce, zupełnie nowy sposób myślenia oraz ciągły brak spacji.
Przygotowani? Zaczynamy!


Oryginalny tekst pochodzi z: dark-akatsuki.blog.onet.pl
Przeanalizowały: Księżyc oraz Akemi.




1.Porwanie
4 lipca 2011
Wieczór-ciemno,zimno…Arisa wracała do domu słabo oświetloną ulicą.Słyszała wokół pijackie wrzaski meneli.
„Zaiste, okolica była malownicza.” Najważniejsze, to stworzyć już na starcie odpowiednio romantyczny nastrój, np. poprzez uparte ignorowanie istnienia spacji.

Okryła się szczelniej białym futrem i postanowiła wstąpić do drogerii.Szukała fioletowego lakieru do paznokci i zastanawiała się co by tu obejrzeć wieczorem w tv.Znalazła pożądany lakier poszła do kasy,zapłaciła i wyszła.
Porywające opisy szczegółów kluczowych dla dalszej fabuły. Spacja i przecinki nadal w lokalizacji 404 - not found.
Przynajmniej wiadomo, że zapłaciła… Idealne na reklamę „Stop kradzieży!”.

Głowną ulicą szły dwie postaci ubrane w czarne płaszcze w czerwone chmurki. Było ich dwóch.
Bez żartów. Skoro „szły dwie postaci”, to przyznam szczerze spodziewałam się, że „było ich” pięciu albo czterech co najmniej.
No cztery to minimum. Powinni robić za drugą armię Napoleona, a tu klops.

Jeden miał na twarzy maskę a drugi kosę na plecach i białe włosy.
Również na plecach te białe włosy miał? Fuj.

Kłócili się zawzięcie.Szukali dziewczyny…kolejnej ofiary.
Ofiary losu.
To raczej oni są ofiarami, skoro dziewczyny nie mogą znaleźć.

Nagle ich wzrok spoczął na ślicznej brunetce…Zagrodzili jej drogę.Dziewczyna chciała ich wyminąć ale oberwała w kark i zemdlała…Białowłosy mężczyzna wziął ją na ręce i wskoczył na dach.Gdy w lesie skakali po drzewach zamaskowany powiedział
Ten las rósł na dachach?
Drzewa rosły w lesie, gdzie ich wiatr poniesie? La… Lalalala…

-dużo bym za nią dostał,ma wspaniałą skórę
-ona jest dla lidera,a później i tak lider będzie na niej zarabiał,w końcu wszystkie kończą jako dziwki…
Nie, dwa powtórzenia w jednym zdaniu wcale nie świadczą o niskiej elokwencji wypowiadającego je bohatera.

Dalszą częśc drogi przebyli w milczeniu.Zatrzymali się przed dużym głazem,jakieś 100 metrów dalej była piękna plaża.Zamaskowany przyłożył dłoń do głazu,a ten się odsunął.Weszli do środka,do dużej mrocznej sali.Weszli dalej do jasno oświetlonej kuchni ,która zdawała się być wesoła i przyjazna.Mężczyźni weszli po schodach na piętro i skierowali się w prawo.Stanęli przed ostatnimi drzwiami na lewo i białowłosy zapukał.Usłyszeli spokojne i opanowane’wejśc’,poczym białowłosy nacisnął klamkę i oboje weszli do pomieszczenia.
Jeśli między dwoma zdaniami znajduje się kropka, to oznacza, że spacja jest całkowicie zbędna.
Ilość głazów i wejść w tym fragmencie mnie zabiła.
Mroczna sala…? – Jest. <wykreśla z listy>
Wesoła i przyjemna kuchnia? o.O  Słyszałam o drzewach, które miały uczucia i mówiły, ale żeby Elfy włamywały się do cudzych fandomów i budziły kuchnie?
Mnie bardziej zdziwiło to ciągłe wchodzenie… Ja bym się tam zgubiła. ;-;

Oparty o wielkie biurko stał wysoki,dobrze zbudowany mężczyzna.
-macie ją-zapytał cicho.
-mamy Liderze-odrzekł zamaskowany,mężczyzna podszedł do nich.Miał długie czarne włosy,czarne oczy i był bardzo przystojny.Zlustrował dziewczynę wzrokiem poczym kazał im ją oddać do kapieli a potem przynieść spowrotem.
Czym są: pocz, kapiel i spowrot?
„Wysoki, dobrze zbudowany” - Jest!

Męzczyźni wyszli i poszli do tzw.pokoju dziwek,czyli pokoju w którym mieszkały porwane dziewczyny,
Poważnie? Nie domyśliłabym się bez twojego wyjaśnienia, narratorze.

białowłosy kazał im ją umyć i powiedział,że wróci za pół godziny.Dziewczyny popatrzyły na Arisę ze współczuciem.KOlejna młodziutka dziewczyna,która miała być dziwką.
Po wpisaniu w google skrótu „KO”, pierwszy wynik, który został wyświetlony to: Kuratorium Oświaty w RzeszowieWarszawa na drugim miejscu, tuż za nią Poznań; Olsztyn poza podium. To chyba jakaś aluzja, tylko, co konkretnie autoreczka ma na myśli?

Zrobiły co im kazał,owinęły białym ręcznikiem i położyły na łóżku.Dziesięć minut później wrócił białowłosy.Zabrał dziewczynę i oddał Liderowi.
Czarnowłosy położył ją u siebie w sypialni na łóźku i przyjrzał jej się dokładnie.
Łóźek nie protestował.
No kto by sobie młódki odmówił… Jeszcze z dobrego domu, bo lakieru nie kradnie. Brać, nie umierać!

Była śliczna delikatna cera bardzo długie czarne ,jedwabiste,gęste włosy.
Jeśli cera miała te bardzo długie czarne włosy, to śmiem się nie zgodzić z opinią, że była śliczna.
Niektórzy lubią zarośnięte. >.<


Przesunął dłonią po jej udzie w górę.Bardzo był ciekaw koloru jej oczu.
Aha, na pewno. W takiej sytuacji to jest zawsze podstawowa zagwozdka.
Najwyraźniej nie każdy gwałciciel leci na tyłek… Nawet jak bierze od tyłu.

W głowie zaświtał mu pomysł,’nie zrobię z niej pierwszej lepszej kurwy’,pomyślał ‚ona będzie tylko dla wybranych’.Dziewczyna poruszyła się i powoli otworzyła oczy.’Zielone,piękne’ pomyślał mężczyzna.
Nowy rodzaj myślenia – myślenie apostroficzne.
To jest lider, nie może myśleć jak inni!

-Gdzie ja jestem?-padło pytanie z ust dziewczyny.
-W organizacji Akatsuki,nazywam sie Madara Uchiha i jestem liderem.-odpowiedział uprzejmie,chociaż już miał niegrzeczne myśli wobec niej.
Bo jak powszechnie wiadomo, gdy ma się nieprzyzwoite myśli, to jest się chamskim, szczególnie wobec osoby, której rzeczone dotyczą.
Szkoda, że jeszcze nie podał jej swojego numeru dowodu i ubezpieczenia… Jak laska spierdoli, policja będzie mogła łatwo go namierzyć. -.-

-Dlaczego tu jestem?-zapytała ponownie, uchylając lekko pełne ,czerwone usta i otwierając szerzej oczy.
Przyjęła pozę duszącego się karpia.
Tylko lekko uchyliła? Pewnie jest brzuchomówcą – to jak dwie w cenie jednej!

-Hmm jakby to tak prosto ując,bo porywamy dziewczyny i robimy z nich dziwki.-odparł bezuczuciowo.-A jak masz na imię złotko-zapytał .
-Mam na imię Arisa-powiedziała cichutko.
-Teraz zadam Ci kilka ważnych pytań,jak będziesz grzeczna to będę delikatny.
-Ile masz lat?
-19
-Skąd jesteś?
-Z wioski róż*
Oczywiście Wioska Róż nie jest tutaj nazwą własną, więc można ją śmiało od małej litery zapisywać.
Ciągle te dziwki… Ciekawe czy ktoś zna słowo „prostytutka”? Nie? Nikt? Meeh…

-rodzina?
-nie mam nikogo
-jesteś dziewicą?
-nie
-A teraz Ci coś wyjaśnię-powiedział Madara uśmiechając sie lekko i nie był to miły uśmiech-będziesz luksusową dziwką i będziesz dla mnie rzecz jasna pracować.
„Dla mnie” czy na mnie?

Będziesz miała zapewniony dach nad głową ,ubrania,wyżywienie.Dostaniesz wszystko czego będziesz chciała krótko mówiąc.
Cóż za wspaniałomyślność.

A teraz muszę sprawdzić Twoje hmm umiejętnośći.
-To znaczy-zapytała Arisa.
-To znaczy,że zaraz będziemy uprawiać seks tylko pójdę wziąć prysznic, a TY się połóż i leż spokojnie i zdejmij ten ręcznik.
To ona nie leżała już wcześniej?

Arisa leżała na łóżku,myśląc intensywnie.
Ale na niewiele się to zdało.

Słyszała szum wody.Jeżeli miało być tak jak mówił,to nie powinna narzekać.W końcu do każdej pracy można przywyknąć.
Oczywiście. Prostytuowanie się jest tak naturalne jak oddychanie. Każdy powinien spróbować.

Tak się zamyśliła,że nie zauważyła jak mężczyzna wrócił.Położył się na niej i zaczął całować jej szyję.Dziewczyna cała się spięła.
Spinką do włosów zapewne.

-Rozluźnij się-mruknął cicho mężczyzna drażniąc ją ciepłym oddechem.Dziewczyna cicho jęknęła i objęła go ramionami,masując jego plecy.Delikatnie pocałowała go w ramię.Poczynała sobie coraz śmielej.Dłonie przeniosła na jego brzuch i klatkę piersiową.Madara całował jej dekolt i szyję cicho mrucząc,gdyż dziewczyna delikatnie go drapała po brzuchu.
Więc Madara był kotem.

Nagle role się odwróciły,dziewczyna siedziała na nim,miała przyspieszony oddech,wpiła się w jego usta,poczuła,że coś jej się wbija.Mężczyzna oddychał płytko i nierówno.Znowu był górą.
Czyli jednak nie był kotem, a górą, bo jak wiadomo tylko one mruczą w odpowiedzi na drapanie ich po brzuchu.

Dziewczyna wiła się pod nim niespokojnie.
Ona z kolei była wicią.

Rozchyliła szerzej nogi objęła go ramionami,wtuliła się w jego ramię i czekała.
Madara postanowił się z nią pobawić (w „stary niedźwiedź mocno śpi”).Głaskał wewnętrzną stronę jej ud i wsłuchiwał się w niezadowolone mruczenie dziewczyny.Ona wbiła nagle paznokcie w jego plecy.
Szybko się dziewczyna wczuła w nową rolę, nie ma co.

Syknąl,zabolało.Wreszcie wszedł w nią powoli i delikatnie.Zaczął się coraz szybciej poruszać,głaszcząć ją po plecach i udzie.Słuchał jej jęków i westchnień.Dziewczynie bardzo się podobało to co z nią robił.Nagle krzyknęła i wtuliła się mocniej w jego ramiona.Chwilę po niej doszedł czarnowłosy.Leżał chwilę na niej po chwili położył się obok przyciągając dziewczynę do siebie.
Jakby przyciągnął ją od siebie, to byłby wyczyn.

Wtulił twarz w jej włosy i po chwili usnął.Dzieewczyna leżała czując to dziwne uczucie spowodowane bliskością…jego bliskością.
Normalnie pewnie chciałaby zszorować z siebie skórę i rzygać dalej niż widzi, ale znając to opko, to…



*Wioska róż-wioska wymyślona na potrzeby opowiadania-jakby kto pytał
A przywódcą Wioski Róż, był cień ogrodnika.


2.Zakupy
5 lipca 2011
Madara obudził się koło trzeciej w nocy i zauważył,że dziewczyna nie śpi.
-A Ty czemu nie śpisz-zapytał.Arisa spojrzała na niego i coś jej podskoczyło w żołądku-śpij mruknął i pogłaskał ją po szyi.Jednak Arisę coś dręczyło.
”Żołądku-śpij”? Brzmi jak pseudozaklęcie; może to jakaś autosugestia lecząca torsje.

-Liderze-mruknęła dziewczyna.
-Co chcesz-zapytał.
-Dlaczego jesteś taki…taki bezuczuciowy ,a taki dziwny-zapytała dziewczyna cichutko.
-jak dziwny
Zapytał tak, jak miał w zwyczaju pytać każdy z bohaterów tego opka, czyli pod żadnym pozorem nie używając pytajników.

-no byłeś taki delikatny,a taki zimny i…i wogóle…nie traktujesz mnie jak kurwę,nie uderzyłeś mnie nie wyzywasz…
-powiem to jeszcze raz…masz być luksusową prostytutką,więc bić Cię nie mogę bo będziesz miała siniaki,zresztą przekonasz się ,że wcale nie jestem taki miły…
Arisa usnęła,miała bardzo niespokojny sen.
Też bym po takiej deklaracji od razu zasnęła.
W końcu nie będzie jej bił, to czym ma się dziewczyna martwić?

Gdy się obudziła,zobaczyła,że Lidera nie ma.Wstała,wzięła czarną koszulę leżącą na oparciu fotela i po raaz pierwszy się rozejrzała.Fioletowe ściany,czarna komoda,dwie pary drzwi,uchyliła jedne-łazienka,drugie-zauważyła czarnowłosego siedzącego przy ogromnym biurku.Odwrócił się i zobaczył Arisę.Podszedł do niej
-dziś oprowadzę Cię po organizacji i poznasz wszystkich członków-powiedział i zmrużył oczy-ładnie Ci w mojej koszuli
”…poznasz wszystkich członków” w kontekście tego opka kojarzy mi się nieco perwersyjnie. Czyżby wspólna orgia?
Raczej gangbang. XD

-dziękuję a Liderze co będzie należało do moich obowiązków-zapytała Arisa.
-w jakim sensie-odpowiedział pytaniem.
-noo do moich obowiązków prostytutki-powiedziała Arisa
-A nic takiego… Podlewanie kwiatków, gotowanie obiadków, wyprowadzanie psów… Czasami kurze pościerasz. Aha, no i wypniesz się raz, na jakiś czas.
„Prostytutki”. Widzisz to Aki? Znalazło się! Wniosek - zna, ale i tak mało używa.

-ah o to Ci chodzi-mruknął-Twoi klienci będą wysoko postawieni to powinnaś wiedzieć,a jeżeli chodzi o Twoje obowiązki to już zależy od klientów.Jeden będzie chciał seksu,inny pocieszenia,a jeszcze inny zabierze Cię na kolację.
-aha,to już wszystko wiem-powiedziała.
Jak udowadnia bohaterka, dwa lakoniczne zdania rodem z Wikipedii wystarczą, by się można było sprawnie przebranżowić.

-aaa i dziś pójdziesz z Aishią na zakupy kupisz sobie jakieś suknienki,spódniczki czyli rzeczy w których będziesz chodzić do klientów,tylko to nie mają być jakieś rzeczy dla kurwy spod latarni.
Tylko Chanel! Trzeba ukryć tę twoją wrodzoną maniurowatość. 

I kup sobie jeszcze rzeczy w których będziesz chodzić w dni wolne.
Czyli znajdź sobie niezniszczone dresy w lumpeksie. Albo i zniszczone, ale akceptowalne do chodzenia w nich po ziemniaki.

A teraz chodź.
LIder oprowadzał ją ,a Arisę dziwiło,że wszystko było tu takie czyste i zadbane.
Dzięki tobie będzie jeszcze czyściej…

Lider zaprowdził ją do salonu gdzie byli wszyscy członkowie.
-Eyy spokój-wrzasnął czarnowłosy-to jest Arisa.
„Eyy”? Czyżby to przez wadę zgryzu?

POjawił się jakiś szmer,Lider nigdy nie przedstawiał dziwek reszcie-Aishia,pojdziesz a Arisą na zakupy,kasę Ci dam.Czerwonowłósa dziewczyna skinęła głową-Arisa będzie luksusową prostytutką,jeżeli będzie taka potrzeba,będziecie robili za ochronę dotarło?
Ten tekst zawiera lokowanie produktu; jak widać jedna z polskich partii politycznych nie odpuszcza reklamy nawet w pornoopku. Chociaż wszyscy członkowie zgodnie przyznali, że czeronowłósie nieco psuje im image.

-Hidan-przedstawił się ten białowłosy mężczyzna,który ją porwał.
-Deidara
-Kisame
-Zetsu
-Itachi
-Sasori
-Kakuzu
-Tobi wa ikudaaaaa*
-Tobi zamknij mordę!
-Zetsu
Mówił nie wiadomo kto, ani do kogo.
Ale ważne, że zna ich imiona! ^^

-Arisa idź do kuchni coś zjedz,potem idź do swojego pokoju,tu masz klucz-Madara podał jej klucz i się upłynnił.
Zmiana stanu skupienia to bez wątpliwości podstawowa umiejętność wszystkich terrorystów. Uwaga, zagadka: w jaką ciecz zamieniał się lider Akatsuki? (Odpowiedzi proszę zostawiać w komentarzach. Nagroda – różowozielony lizak pocieszenia).
Płynę bo chcę! Płynę bo żyyyycie jest złeeee, czy są tu dziiiiwki, czy niee… Płynę, bo wciąaąąż ruchać chcęęęęiejejejeeee… Ruchać Cięę...

Dziewczyna poszła do kuchni,rozeznała się w sytuacji i zrobiła sobie kanapki z ogórkiem.
Jeju, dziecko… Jak ja ci zazdroszczę tej beztroski…

Gdy skończyła jeść,poszła do swojego pokoju.Był duży i ładny.Czerwone ściany,wielkie łóżko,szafa,dwa fotele,szklany stół,duże okno z widokiem na plażę,przestronna łazienka.
Nie, żeby nie dało się stamtąd łatwo spierdolić, szczególnie przez duże okno. Ale znając bohaterkę, to posiedzi sobie tam jeszcze, skoro tak ładnie.

Przypomniała sobie,że Lider kazał jej do siebie przyjść.Wyszła z pokoju i zorientowała się,że jej pokój jest na przeciwko biura Lidera.Zapukała i usłyszała’wejść’.Weszła do pomieszczenia i zobaczyła Aishię,która posłała jej promienny uśmiech i Kisame,który do niej mrugnął.
-Idzcie na te zakupy,Kisame pójdzie z wami-mruknął Lider,oglądając zawzięcie jakąś mapę i coś kreśląc.
Tylko na te, a nie na żadne inne macie idzć, jasne? Btw. Ta przeglądana przez Madarę mapa to pewnie rzut poziomy jakiegoś hipermarketu.
Róbcie iście! Rzekłem! Madara is out!

Po drodze śmiali się i żartowali,Arisa dowiedziała się,że Aishia jest sprzątaczką,kucharką i workiem treningowym dla członków Akatsuki,
Dumna jak paw, chwaliła się tym na prawo i lewo.
Ja tysz cem! T-T

a Kisame to spokojny opanowany człowiek,który ma poczucie humoru.Lider dał ich trochę kasy,więc Arisa mogła zaszaleć.
Dał jej ich w formie kasy, jak rozumiem, więc poszli z nią wyłącznie w charakterze środków płatniczych.

Kupiła wszystko co chciała i co było jej potrzebne,a w drodze powrotnej dziewczyny rozmawiały o zakupach a Kisame taszczył ubrania Arisy.Gdy byli koło kryjówki Arisa zauważyła Lidera siedzącego na plaży.
Cóż za geniusz strategii wymyślił, aby nie zawiązywać jej oczu w czasie drogi na te zakupy? Przecież znając lokalizację może łatwo nawiać.

Podbiegła do niego i usiadła.
-Od jutra zaczynasz pracę,idziesz ze mną do mojego klubu nocnego,mam się tam spotkać z pewnym gościem a Ty masz siedzieć przy mnie i pięknie wyglądać.
-Dobrze Liderze,a mam pytanie,czy zapłatę za usługi mam pobierać ja czy Ty?
-Ja TY masz tylko zadowalać klientów-powiedział i wstał-chodź przejdziemy się.Czarnowłosy czuł,że Arisa jest w pewien sposób wyjątkowa.
Wyjątkowo dobrze sprawdziły się jej umiejętności.
No jasne, że wyjątkowa… W końcu to LUKSUSOWA prostytutka...

Zawsze miła,grzeczna i nigdy się nie sprzeciwiała.To go dręczyło,przystanął.
-Arisa…czemu Ty nie narzekasz nie próbujesz uciec albo coś-zapytał.
-Bo to i tak nie ma sensu,nie znam okolicy…zgubiłabym się….zresztą będzie co ma być.
Carpe diem, jak to mówią. Zamierzam być dziwką – epikurejką.
Jak dla mnie to ta laska jest BARDZIEJ epikurejska niż samo carpe diem… -.-
Bohaterka jest głupsza niż myślałam, skoro była na zakupach i nie tylko nie ogarnęła trasy ucieczki, ale nadal nie wie, w jakiej okolicy się znajduje.





*Tobi wa ikuda-Tobi to dobry chłopiec.


Jedna sprawucha jest , (połączenie słów „sprawa” i „starucha” daje zlepek znaczący tyle, co „sprawa staruchy” czy ja nadinterpretowuję?) a mianowicie 22 lipca wyjeżdżam na 12 dni,więc nie będzie notek.Ale może będę pisać jakąś w zeszycie więc może długa będzie  
Wystarczy, że zaczniesz umieszczać w tekście przecinki i spacje. Wydłuży się - gwarantuję.


3.Wyjście z Liderem cz.1
10 lipca 2011
Arisa nerwowo poprawiała włosy.Miała na sobie śliczną czarną sukienkę bez ramiączek w złote paski,złotą kopertówkę,złote sandałki na szpilce i delikatny makijaż. Wyglądała ślicznie.
Nie chcę krakać, ale mając jakieś pojęcie o stosowaniu wyrażeń: delikatny makijaż, szpilki i wygląda ślicznie, w blogowych opkach, przeczuwam, że bohaterka prezentowała elegancję typowej Maniury, paradującej z dupą na wierzchu przez całą wieś. 
Aż mi się dowcip przypomniał! Idzie blondyna, ubrana cała na złoto. Nagle zaczepia ją miły Żulik i nawiązuje się taki oto dialog:
-Przepraszam! Czy mogłaby mnie pani poratować złotówką?
Wtem blondynka chwyta w ręce swoją złotą torebesię, wyciąga złotą portmonetkę, a z portmonetki bierze 1 (słownie: JEDEN) złoty….
-Dam Panu te pieniądze, ale pod warunkiem, że ich Pan nie przepije…
Nieszczęsny Żulik wziął ten pieniążek, patrzy na blondynkę i:
-Dobrze… Kupię sobie za to domek.

Szła z Madarą dziś do jego klubu nocnego.Miał po nią przyjść za 5 minut.
Już z nim szła, chociaż jeszcze po nią nie przyszedł. Logiczne zagięcie czasoprzestrzeni.

Oparła się o parapet i wciągnęła powietrze przez usta.Denerwowała się trochę wyjściem z Liderem.Nic dziwnego,to jej pierwsze zlecenie.Na dodatek czarnowłosy będzie z nią cały czas.
Porywający opis przeżyć wewnętrznych bohaterki.
Toż to prawie randka!
                             
A jak powie coś co zabrzmi nietaktownie?A jak się potknie i przewróci?A jak ktoś ją o coś zapyta a ona nie będzie znała odpowiedzi?Miała same czarne myśli.
Jedyny komentarz, jaki mi w tym momencie przychodzi na myśl, to sokratejskie scio, me nihil scire, jednakże wydaje mi się on zbyt patetyczny w odniesieniu do rozważań egzystencjalnych o takim charakterze.
A mi się przypomina jak czytałam „Zmierzch” - kropka w kropkę Bella Swan. Ona też była masochistką, na dodatek przez 4 strony próbowała usiąść na krześle, a na końcu się nie udawało. Czuję, że tu będzie to samo.

-Te-usłyszała niski męski głos,odwróciła sie,Lider-chodź no tu.Arisa podeszła do Lidera.Obejrzał ją dokładnie-wyglądasz przyzwoicie ,a teraz chodź.Złapał ją za ręke i pociągnął.
Po właścicielu elitarnej prostytutki spodziewałam się, mimo wszystko, lepszych manier i tonu wypowiedzi.
Ona jest chyba jedyną „luksusową” na jakieś 200 co tam mają, to daje 0.5%… Także nie wymagaj. xD
                                         
Szli spokojnie,trzymając się za ręce,Arisa patrzyła na Lidera.Badzo podobały jej się w nim jego czarne oczy i długie,piękne włosy.
Tak "badzo” były piękne, że aż westchnęłam, tyle, że nie z zachwytu.

Madara miał jasną karnację i zdaniem Arisy to pięknie kontrastowało z jego włosami.Uważała też ,że płaszcz Akatsuki bardzo mu pasuje.Czarny w czerwone chmurki.Z przydługimi rękawami przez ,które nie było mu widać rąk.
Dba o wizerunek, badass!; że tak zażartuję.

Szedł zamyślony nie odzywając się.Po 20 minutach byli na miejscu.Weszli do klubu.Głośna muzyka,kolorowe światła,striptizerki tańczące na rurach,mężczyźni w drogich garniturach siedzący w fotelach i patrzący na dziewczyny pożądliwym wzrokiem.
Albo przecinki, albo spacje. Budżet bloga, jak widać, zbyt skromny, żeby wystarczyło na jedno i drugie.

Skąpo ubrane,zaniedbane kobiety wciągały linijki białego proszku,klęczały między nogami mężczyzn lub siedziały przy nich całe posiniaczone ze strachem w oczach.
Linijki… Hmm…

Gdy Arisa szła widziała w oczach mężczyzn podniecenie,natyomiast w oczach dziewczyn nienawiść.Przysunęła się bliżej Lidera i mocniej ścisnęła jego rękę.Lider omiótł spojrzeniem klub.
Ten, pisany od wielkiej litery, lider trochę się autoreczce rozmnożył. Czy tam namnożył. W każdym razie, nauczyciele w takich sytuacjach biorą czerwony długopis i kaligrafują „pow.  – 2 pkt.”

Było to spojrzenie ostrzegawcze.Wiedział,że te żałosne kurwy się go boją,a te buraki w drogich garniakach nie chcą by ich żony się dowiedziały o tym,że chodzą oni na dziwki.
Tak, żony to z całą pewnością największy problem w/w buraków.
Rozumiem, iż są już gdzieś w świecie miejsca z na tyle liberalną polityką, że małżeństwa z przyodzianymi w garniaki roślinami są tam legalne, a ja po prostu mieszkam na zadupiu Wszechświata i dlatego jeszcze o tym nie wiem.

Madara objał Arisę ramieniem i pociągnął na schody.
Notka była nieczytelna tak więc wstawiam jeszcze raz.Notki są w różnych kolorach-sorry za to.
Uwierz, że zróżnicowana kolorystyka to w przypadku tego opka najmniejszy problem.



3.Wyjście z Liderem cz.2
13 lipca 2011
Dedyk dla mojej Lux…dziękujcie jej na kolanach  to dzięki niej jest nocia….Chcialaś to masz my dear <333
Eyy Panno  En a gdzież to new nocia jest?!Ja płacę i ja wymagam!
I już wiemy, komu zawdzięczamy to, przez co aktualnie przechodzimy. Ja chyba jednak nie podziękuję, za to bardzo jestem ciekawa czy w umowie zawarto punkt stanowiący, iż tekst ma być napisany w taki sposób, aby ewentualnie Krucze Analizatorki mogły się bez problemu przyczepić.

Madara i Arisa weszli po schodach i skręcili w lewo.Drzwi Po obu stronach długiego korytarza drewniane drzwi.Słyszeli jęki,niektóre drzwi były pouchylane,
Zapamiętajcie, jeśli piszę się trzy zdania, to wyrazu „drzwi” także należy użyć trzykrotnie.

Arisa widziała mężczyzn posuwających zaćpane dziwki.Wzdrygnęła się na myśl,że mogła skończyć tak samo.
Jako mężczyzna posuwający zaćpaną dziwkę? Fakt, to byłoby creepy; szczególnie, że „zaćpane” jawnie wskazuje na zapędy nekrofilskie.

Spojrzała na Madarę,szedł spokojnie.Arisa czuła się bardzo dobrze gdy tak szli objęci.Madara zatrzymał się przed ostatnimi drzwiami na prawo i otworzył je bez pukania’przecież to jego klub to po co ma pukać’.
Puknął to by chyba kogo innego… Chociaż w sumie już to zrobił.
Kolejny przykład myślenia apostroficznego, któregoś z bohaterów czy tym razem autoreczka wspięła się na wyżyny jeśli chodzi o zapisywanie dialogu?

Dwie pomarańczowe kanapy,pomarańczowo-szare ściany,szklany stolik,roślinka w kącie.
Paprotka w pomarańczarni?

Arisa zdała sobie sprawę z tego,że było tu strasznie cicho.Na jednej z kanap siedział mężczyzna o chytrym wyrazie twarzy.Zerknął na Arisę.Razem z Madarą usiadła na drugiej kanapie.Przytuliła się do jego klatki piersiowej prawie na nim leżąc.Czuła jego ciepło i słyszała bicie serca.
Gdyby w tej sytuacji słyszała jak bije serce facetowi siedzącemu naprzeciwko nich, to byłaby nietoperzem.

Dobrze jej tak było.Madara rozmawiał z mężczyzną,a Arisa leżała,głaszcząc go przez płaszcz po torsie.
Tego drugiego mężczyznę? Musiała mieć dość długie ręce.

Znudziło jej się to leżenie,
No, bo ileż można?

zapytała Lidera czy może skoczyć po drinka.Pozwolił jej i poprosił by mu przynosła whisky z lodem.Arisa trochę się bała tam iść ,ale nie chciała tego mówić przy obcym,żeby nie popełnić jakiegoś faux pas.
Racja, nie wiadomo jak kosmici reagują na strach Ziemian. Z tego, co wiem, nie ma na ten temat żadnych danych. Trzeba zgłosić amerykańskim naukowcom, iż najwyższy czas na przeprowadzenie odpowiednich badań.
Btw. To uczucie, kiedy autoreczka daje francuskie wtręty, aby zapozorować jakąkolwiek „ekskluzywność”.

Nie było tak źle jak myślała.Nic nie musiała mówic,robić,uśmiechać się sztucznie.
Siedziała z miną prawdziwego buca.

Po prostu robiła za partnerkę dla Madary.Doszła spokojnie do baru,nikt jej nie zaczepiał.Wzięła whisky Madarze a sobie krwawą Merry.
A po angielsku już gorzej. Najwyraźniej bycie „światową” wychodziło jej tylko trochę.

Wróciła do pokoju,znowu leżała na Madarze,tylko teraz całowała go i podgryzała po szyi.Nie przeszkadzało mu to,spokojnie głaskał ja po karku.Arisie podobał się jej pierwszy dzień w pracy.
No proszę, bohaterka odnalazła swoje powołanie. Szczerze gratuluję!

Czarnowłosy miał na szyi piękną malinkę.Teraz Arisa smyrała go za uszkiem.Położyła mu dłoń na kroku.
Albowiem Madara siedział z nogami szeroko rozstawianymi w pionie, pozorując w ten sposób stawianie kroków. Co prawda lewa stopa odrobinę przysłaniała mu twarz rozmówcy, ale kto by się czymś takim przejmował.

Coraz bardziej podobało się jej wyjście z Madarą.Te niczym się nie przejmując rozmawiał z mężczyzną o interesach.
„Te” jako alter ego Uchihy. Hmm… W końcu, co dwie Madary to nie jeden.

Arisa była trochę zdumiona,że każdą jej pieszczotę olewa.
Ciepłym moczem.

Wreszcie skończyli pieprzyć (kanapki),mężczyzna wstał,skonił sie lekko w stronę Arisy i wyszedł.Madara pochylił się nad Arisą i namiętnie ją pocałował.
-możesz mi powiedzieć dlaczego mnie napastujesz kiedy rozmawiam-zapytał biorąc Arisę pod pachy i sadzając
ja na sobie okrakiem.
Albo wziął jedną bohaterkę pod obie pachy jednocześnie, albo ona również charakteryzowała się tym, że lubiła z nagła występować podwójnie. Przy okazji mógł się pochwalić nowym antyperspirantem.

-nudno mi było-odpowiedziała rozpinając mu rozporek-zresztą nie narzekałeś Liderze.
-podobało mi sie-mruknął,wpijając się w jej usta.Podsunął jej sukienkę do góry i zorientowal się,że Arisa ma pod sukienką jedynie kawałek koronki.
Niestety, budżet organizacji nie pozwolił na zakup całej.

Był nieźle podjarany.Arisa uwolniła Madarowego przyjaciela z bokserek i pomasowała go dłonią.Stał więc bez zbędnego pieprzenia podniosła sie do góry i opuściła na niego.
Worek z cementem.

Jęknęła czując wielkiego członka Madary w sobie.Poruszała się szybko,cicho stękając.Po kilku minutach poczuła nisko pod brzuchem (czyli w stopach) przyjemne mrowienie,szarpnęła się lekko i poczuła wielką rozkosz uderzającą w jej ciało.
Patelnią.

Madara miał przymknięte powieki.Arisa poczuła zalewające ją przyjemne ciepło.Gdy nieco ochłonęła zeszła z Lidera,doprowadziła się do porządku i czekała,aż emocje „nieco opadną”.
Wydaje mi się, że nie to wyrażenie powinno być w cudzysłowie.

Po kilku minutach Madara również wstał,naciągnął spodnie i zapiął rozporek.
Bowiem w spodniach naciągniętych nawet zapięcie rozporka (na guziki) jest możliwe.

Wrócili za rękę do organizacji.
Gdyby nie ta ręka, nie mogliby wrócić.

Arisa wzięła letni prysznic i w samym ręczniku poszła do Lidera.Uzupełniał jakieś papiery.
Zadania typu: dokończ zdanie, albo część ciała na cztery litery.

Arisa zapytała czy może u niego spać.Zgodził się.Arisa wslizgnęła się pod kołdrę i leżała.Lider poszedł sie umyć.Gdy wrócił położył się koło Arisy.Dziewczyna wtuliła się w jego klatę ale nie mogła spać więc rozmawali do później nocy.
Końcowy opis paraleliczny do tego, który opko rozpoczyna. Porywający i jakże kluczowy dla dalszej fabuły.





Księżyc osiągnęła właśnie limit. Dzisiaj więcej już nie przetrwa, więc na ciąg dalszy musicie poczekać do następnego czwartku.